sobota, 1 września 2012

Problemy

Nie wiedzieć czemu, ale blogspot ostatnimi czasy postanowił się zbuntować i nie pozwalał mi się zalogować długo za długo. Wracamy jednak...choć niestety jeszcze nie tak jak byśmy chcieli. Jeszcze trochę, jeszcze tylko trochę...


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

I co?po lecie?

Gdzie to Słońce co taką ładną opaleniznę zostawia? No gdzie ta cudowna pogoda, która nie dowala temperaturą, ale pozwala w pełni korzystać z pozadomowych chwil? Czy tylko mi się wydaje, że okres wakacyjny niegdyś był.. trochę lepszy? No chyba, że wpływ na to ma samo wakacyjne szaleństwo spowodowane brakiem szkoły, obowiązków i ogólną labą...
Po prostu mało mi, oj mało.
Umilić czas by się jakoś przydało... Zawieszenie spowodowane produkcją itp zaczyna dawać o sobie znać.
Czekam już z niecierpliwością aż sklep ruszy i całkowicie poświęcić się będzie można tworzeniu, robieniu, ogarnianiu...

Zaurocznie kolejne:







sobota, 4 sierpnia 2012

Rzym...i po Rzymie

Czy można AŻ tak zakochać się w jednym mieście? Do tego średnio czystym, gdzie w większości sklepów ludzie próbują Cię oszukać,a rodowitych mieszkańców jest mniej niż turystów czy przyjezdnych...
Najwidoczniej można. Nie da się opisać jak bardzo i jak mocno urzeka Rzym. Każda alejka, każdy budynek... na samo wspomnienie całe ciało pokrywają ciarki, a przyjemna myśl nadchodzi szybciej niż każda inna.
2 dni na zwiedzanie to stanowczo za mało. Marzy mi się wypożyczenie legendarnej Vespy i poznawanie każdego metra, każdego zakamarka...Ale i na to czas przyjdzie:)

Teraz praca. Dziś kolejne spotkanie, zapewne Ja kontra Dwóch Chłopa;) To i nowości się pojawią i więcej informacji będzie... Mogłoby się w końcu ruszyć co?

czwartek, 26 lipca 2012

Praca wre, ale...

...są przecież wakacje prawda? I każdy ma do nich pełne prawo! Tak tak. Nawet my:)
Wszystko się szykuje, ogarnia, poprawia, naprawia, robi, składa, działa, maluje itd. No, a przecież żyć trzeba ( a trzeba dobrze).
Do tej pory było wielka mieszanina pogodowa. Jak nie grad to deszcze. Jak nie deszcze to pochmurno...a teraz jak Słońce wyszło to patelnia jakich mało. I bądź tu człowieku zadowolony z lata...
Ale twardo i z wielkim zaangażowaniem było dość muzycznie. Bo przecież na Opener'a jechać było trzeba!
Co z tego, że ulubione oficerki do wyrzucenia, pieniądze na dobrą kurtkę przeciwdeszczową wydane...co z tego, że w deszczu i przy błyskach stało się pod tą sceną...co z tego skoro można było posłuchać TAKICH wykonawców i TAKICH piosenek.

Wyczekiwane


A teraz weekendowy wypad do Rzymu...również muzyczny. Tylko teraz na spokojnie... bardzo spokojnie .
Ale rzecz jasna będzie podpatrywanie sklepów, dodatków...

A jak u Was czas letni leci?

niedziela, 24 czerwca 2012

Burza Mózgów

Wiecie jak to jest kiedy kilka osób ( w tym przypadku wystarczyły 3) ma całe mnóstwo pomysłów, swoich wizji i planów? Koniec końców wszystkie łączą się ze sobą...ale zanim do tego dojdzie potrzebna jest konkretna dyskusja, ZA i PRZECIW i przynajmniej dwie wyciągnięte ręce w górę ( tak tak...było głosowanie). Mało tego! Jak to jest kiedy jedna mała kobieta musi przekonać do swoich racji dwóch facetów? Jest wesoło-mogę Was zapewnić:)
Produkty zostały wybrane, cele postawione, dead-line wyznaczony....Pozostało tylko ( albo aż) działać!
Sama jestem ciekawa co i jak z tego wyjdzie. Bo, że wyjdzie genialnie to wiem już teraz.
Jedyne czego nam trzeba to sporą liczbę obserwatorów tu-na blogu, a co za tym idzie później- niezliczoną ilość klientów!:)
Mam nadzieję, że to co metodą głosowania zostało dziś wybrane przypadnie i Wam do gustu...
A tu mała zapowiedź..( u nas oczywiście będzie ładniej, lepiej, przyjemniej itp itd;) )...






sobota, 23 czerwca 2012

Ten Pierwszy


Znacie to uczucie kiedy wszystko co Was otacza, staje się tak bardzo normalne i codzienne?
Kiedy niezwykłe emocje zamieniają się w zwyczajne myśli.
Kiedy spotykane na ulicy nieznajome twarze są równie obojętne jak te, które znane są Wam tak dobrze.
Kiedy zatracacie to wszystko co tylko do zatracenia może być Wam dane...
?
Czasami wystarczy jedynie mały impuls, lekkie popchnięcie do przodu...tak zwany energetyczny kop.
Co mi go daje? Zwykłe przedmioty...pokazane w niezwykły sposób.
Bo przecież lampka, która oświetla Wam ulubioną książką może stać się ulubionym światłem.
Krzesełko, które poprzez swój indywidualizm zachęci Was do chwili wytchnienia.
Ramka otaczająca zdjęcie Waszych bliskich.
Lustro przedstawiające Was samych, czasami jednak nieco innych.
Macie Swoje przedmioty? Ja np mam kubki...wielkie, ledwo mieszczące się w szafkach kubki.
Nadal to kawałek "materiału" z uszkiem do trzymania. W dalszym ciągu to coś z czego mogą pić wszyscy i wszystko.
Jednak poranna kawa w tym właśnie Moim Kubku powoduje, że dzień z miejsca nastawiony będzie na ten dobry tor.
Bo chyba o to chodzi...żeby cieszyć się z tego co mamy...a jak nie mamy-co zdobyć możemy.
I tak w zasadzie, właśnie tak ma być...By te najmniejsze drobiazgi umilały. Wywoływały uśmiech.
A po co sięgać po oklepane już wzory, rodzaje...po co zlewać się z całą resztą skoro można mieć coś tak bardzo indywidualnego,
coś tak bardzo swojego...?
I to chcemy Wam dać. Odrobine inności-tej dobrze wspominanej.

To tak na Pierwsze Dzień Dobry...trochę Nas, trochę tego co będzie, trochę tego co chcemy...